Dawno,dawno temu.
Gdy na świecie nie było telefonów (wiem też teraz płaczę z tego powodu) :'(
Żyła sobie mała rodzina,ale żyła nie w normalnych czasach 1489 roku,żyła ona w prehistorii,ale dokładniej w czasach dinozaurów!!
Było tam dość spokojnie,ale co jakiś czas nawiedzał ich "tyranozaur rex",najgroźniejszy dinozaur w tamtych czasach.
Ta rodzina składała się z mamy-Marzeny,taty-Ryśka i córeczki-Zosi,ich życie nie było takie złe przez tirexa,żyło im się dość spokojnie.
Ale pewnego dnia to się zmieniło.
Marzena poszła pozbierać kwiatki na wzgórzu "chermańskim",a Rysio został z Zosią.
Zosia była spokojna i bawiła się z tatą zabawkami z kości słoniowej które zrobił jej tata,gdzy była jeszcze maluteńka.
Mała Zosia jeszcze nie rozumiała niebezpieczeństwa jakie może ja spotkać gdy wyjdzie bez opieki,nie rozumiała też czemu mama nie pozwala jej się bawić na dworze.
Po chwili Rysio wstał i poszedł do kuchni,Zosia korzystając z okazji wyszła na dwór bez opieki nic się nie stało,lecz zza progu nie spodziewanie wyskoczyło dziecko tirexia,ale było już ono na tyle sprytne i świadome tego,że jest stworzone do zabijania.
Mała Zosia patrząc w zielone ślepia drapieżnika powiedziała:
-Cesc.
Drapieżnik otworzył swoją wielką paszczę z zębiskami nachylił się i...
CIĄG DALSZY NASTĄPI!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz